Tomasz Lis do swojego programu w publicznej telewizji zaprosił Komorowskiego, Kaczyńskiego i Napieralskiego. Pierwszy i trzeci podobno potwierdzili, ale drugi przekazał, że się nie pojawi TVP postanowiła więc Lisa na antenę nie wpuszczać.
Rzecznik prasowy TVP tłumaczył:
Wszystkie audycje publicystyczne – niezależnie czy to jest program Jana Pospieszalskiego czy właśnie Tomasza Lisa – w telewizji publicznej podlegają pewnym regułom. Te, które ustaliliśmy są takie, że na tydzień przed wyborami w tych programach nie będzie już prezentacji poszczególnych kandydatów ani debat. Tomasz Lis musi się więc do nich dostosować, bo to nie jest jego telewizja.
Chwilę potem Komorowski oznajmił:
W przypadku protestu kierownictwa telewizji też przyjdę do pana Tomasza Lisa, chyba że dostanę na piśmie zakaz. Niech mi kierownictwo telewizji da zakaz wchodzenia do budynków telewizji publicznej, niech da go marszałkowi Sejmu i osobie wypełniającej obowiązki głowy państwa. Bardzo na to czekam.
W TVP najwyraźniej ciągle trwała wojenna narada i ścierały się różne poglądy, ponieważ kilka chwil później wydawca programu Lisa oznajmiła:
Na tą chwilę mogę tylko potwierdzić, że też taką informację (red. o emisji programu) dostałam.
Czekamy teraz, aż w trakcie programu na żywo do studia wbiegnie prezes TVP i własnym ciałem zasłoni kamerę. Większego kabaretu już chyba nie będzie.
Z dokumentu „Zasady etyki dziennikarskiej w Telewizji Polskiej S.A.„:
Dziennikarz nie może prowadzić agitacji na rzecz partii politycznych i innych organizacji o charakterze politycznym, uprawiać propagandy politycznej ani publicznie manifestować własnych preferencji politycznych lub ideologicznych.
Stanisław Janecki, p.o. zastępcy dyrektora TVP1 ds. publicystyki, we wczorajszym Fakcie:
Kaczyński powinien wygrać, bo, po pierwsze, jest najbardziej doświadczonym politykiem z aktywnych obecnie na polskiej scenie. [...] Kaczyński, po drugie, był i jest politykiem niezwykle samodzielnym. [...] Były premier, po trzecie, jest politykiem odważnym. [...] Kaczyński, po czwarte, jest mężem stanu. [...] Prezes PiS, po piąte, jest zwierzęciem politycznym. [...] Prezydent z powszechnego wyboru nie może być produktem marketingu, niezgułą, marionetką czy tylko wiecznym wice lub etatowym cieniem. Pod tym względem Kaczyński bije Komorowskiego na głowę.
Czy ktoś widzi jakąś sprzeczność? Konflikt interesów?
Co prawda artykuł nie odnosi się bezpośrednio do polskiej polityki, ale w domyśle wskazuje na wiadome siły, jak zwykle odpowiedzialne za całe polskie zło. I to wszystko w oficjalnym serwisie Jasnej Góry. Polecamy. (thx Jendras)
Wokół nas podobno toczy się kampania wyborcza. Podobno, bo tak naprawdę jej nie widać. Jedna partia rezygnuje z billboardów, druga z całej dotychczasowej retoryki, na której opierała się od 15 lat. Na to wszystko napłynęła wielka fala. Powodzianie, przy całym swoim nieszczęściu, mogą cieszyć się, że fala zbiegła się z wyborami – dzięki temu przynajmniej na poziomie deklaracji dostana od polityków złote góry, wysokie wały i po kilka tysięcy na głowę. Nikt im nie powie, że mieli się ubezpieczyć lub nie budować na terenach zalewowych. Jakoś Bug wylewa co roku, a ofiar i strat nie ma. Dziwna ta wiosna w kraju nad rozlaną Wisłą. Oby do lata.
Jarosław Kaczyński prowadzi kampanię cudów. Najnowszy wywiad dla Rzeczpospolitej pokazuje, że może ulec zmianie cała retoryka, cała filozofia, wszystkie podstawy dotychczasowej PiS-owskiej logiki prowadzenia działalności politycznej. Pytanie tylko, na jak długo. Zobaczcie sami. Jarosław nie chce mówić o IV RP, na budowie której spędził pół swego życia.
Powtarzam, nie mówmy o IV RP, skupmy się na powrocie do szybkiego wzrostu gospodarczego, wzrostu eksportu, inwestycji i budownictwa, poprawie stopy życiowej, poczucia bezpieczeństwa obywateli oraz wysokiego optymizmu społecznego. Ludziom obawiającym się powrotu IV RP chodzi o inne konkretne treści, które z tym wiążą.
Te inne treści nie funkcjonowały na poziomie realiów. Ale mówmy o przyszłości. Myślę, że każdy z nas chce uczciwego państwa stawiającego na pierwszym miejscu dobro jego obywateli. Polski, z której będziemy dumni. Bo łączy nas Polska, a Polska jest najważniejsza.
Jarosław nie podważa działalności Komorowskiego, choć robią to niektórzy konstytucjonaliści!
Szanuję państwo, jego instytucje, dlatego przyjąłem zaproszenie na spotkanie powołujące Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Co prawda niektórzy konstytucjonaliści kwestionują możliwość powołania RBN przez marszałka, który tylko wykonuje obowiązki prezydenta, ale ja nie będę tego kwestionował. Jeżeli Rada ma być forum dyskusji o najważniejszych sprawach, to nie ukrywam, że sam myślałem o czymś podobnym.
Jarosław nie dzieli Polski na solidarną i liberalną!
Ten podział wpisuje się w spór, który chcemy zakończy, więc proszę do tego nie wracać. Trzeba budować wspólnotę, bo pojawiła się na to szansa. A bardzo ważną częścią tej wspólnoty są przedsiębiorcy, którzy podejmują wyzwanie pracy na własny rachunek. Namówienie młodego wykształconego pokolenia, by zakładało firmy i tworzyło drugą, mocniejszą i nowocześniejszą falę polskiego kapitalizmu, jest dziś najważniejszą sprawą. Bogatsi obywatele to zamożniejsza i silniejsza Polska. To szansa i dla tego pokolenia, i dla kraju.
Jeśli jakimś cudem PiS wraz ze swoim liderem utrzymają ten ton do końca kampanii, to cała filozofia kampanii PO legnie w gruzach. Skoro nie ma przeciwnika, to z kim tu walczyć? Kim straszyć? To wręcz niewiarygodne, ale chyba PO będzie musiała opracować program inny niż „Precz z PiS-em”!
Jak słusznie zauważył Piotr, powrócił lubiany i podziwiany serwis Chomiks.com!
Dzisiejszy Nasz Dziennik przynosi ciekawe rewelacje z miejsca katastrofy pod Smoleńskiem. Wg informacji gazety:
Jak relacjonuje jeden z uczestników zajścia, funkcjonariusze BOR utworzyli kordon wokół ciała prezydenta, nie godząc się na jego wydanie władzom Rosji. Wcześniej przykryli je własnymi marynarkami. Prezydencka ochrona mogła szybko zlokalizować ciało Lecha Kaczyńskiego dzięki chipowi, który prezydent miał w marynarce. Funkcjonariusze widzieli też ciało Marii Kaczyńskiej, ale nie byli już w stanie go „zabezpieczyć”, nie mogąc pozwolić sobie na rozproszenie. Za służbę do końca zostali zawieszeni w czynnościach. Powód: nieautoryzowane użycie broni. Biuro Ochrony Rządu odmawia komentarzy na ten temat do czasu zakończenia śledztwa.
Jak za to informuje BOR, kordon wokół ciała prezydenta był kruchy, bo na lotnisku było tylko 2 funkcjonariuszy BOR. Pewnie dlatego nie mogli się rozproszyć. Funkcjonariusze nie mogli też widzieć ciała Marii Kaczyńskiej, skoro jej identyfikacja była możliwa dopiero po kilku dniach. Broni na miejscu nie użyto, a funkcjonariusze nie są zawieszeni. Jeszcze jakieś rewelacje?
Po orędziu do Rosjan w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego przed pianinem dziennikarze zapytali Elżbietę Jakubiak, o co chodzi z pianinem. Oto dialog, zapisany słowo w słowo wprost z nagrania:
Dziennikarka: Ja mam jeszcze pytanie o kuchnię tego wystąpienia premiera i prezesa Kaczyńskiego, to znaczy bardzo mnie ciekawi, gdzie to zostało nagrane, bo no obok pana prezesa jest pianino, przygotowane nuty tak jakby przed chwilą grał i odwrócił się, żeby powiedzieć coś do Rosjan. No rzeczywiście ta kampania jest inna, do tej pory nie wiedzieliśmy, że prezes umie grać na pianinie, a z tego wynika, że chyba gra?
Jakubiak: Na pianinie, pianino jest często w naszych domach, myślę że w warszawskich, gdańskich, szczecińskich i w zwykłym mieszkaniach Polaków jest często pianino. Nie jest to jednocześnie pianino na którym gospodarz domu gra, czasem stoi jako symbol jakiejś szacunku dla kultury, albo pianino, które czeka na następne pokolenie, tak więc takie pytania wydają się dzisiaj dość oczywiste.
Jest dość oczywiste, że pianino Jarosława nie może czekać na następne pokolenie. Tak oczywiste jak to, że w Polsce mieszkania dzielą się na warszawskie (wiadomo czyje), gdańskie (też wiadomo czyje), szczecińskie (?) oraz zwykłe. Pozostaje pytanie, czego symbolami były czajniczek wyglądający jak samowar, wazon w kwiaty i dwie zapalone lampy?
Piękna historię podsumowuje dzisiaj Gazeta. Pierwsza larum podniosła prof. Staniszkis:
Jeśli bowiem jest prawdą (podkreślam „jeżeli”, bo znam to tylko z drugiej ręki), że bezpośrednio (4 godziny) po tragedii było włamanie do mieszkania Ś.P. Szczygły (zginął laptop), podobny fakt zdarzył się w Krakowie w domu Wassermanna, a także – przeszukano szuflady Ś.P. Kurtyki (co zresztą być może zradykalizowało IPN), to mnie to wystarczy. Nie chcę, by luzackie rządy Platformy przekształciły się w rządy mafii politycznej.
Temat zaraz podchwyciła Rzepa oraz Niezależna. Teza była prosta. ABW włamało się do mieszkań zmarłych polityków PiS-u i je bezwzględnie splądrowało w poszukiwaniu haków na Platformę. Jaka tymczasem była prawda?
Do mieszkania Szczygły weszli urzędnicy BBN-u wraz z bratem zmarłego. Policja nawet nie przestąpiła progu a ABW nie było w okolicy. A co stało się z komputerem? Tego nikt nie wie, bo podobno był to prywatny komputer ministra i rodzina nadal go szuka. Ale duch wszechobecnej policji politycznej włamującej się do mieszkań opozycji snuje się po różnych niezależnych, niezawisłych i niepodległych portalach.
Jak informuje Gazeta, Kancelaria Sejmu, powołując się na art. 22 ustawy o RTV (publiczne media „umożliwiają naczelnym organom państwowym bezpośrednią prezentację oraz wyjaśnianie polityki państwa”) poprosiła o przeprowadzenie na antenie TVP wywiadu z Bronisławem Komorowskim w dniu 3 maja. TVP Odmówiła, ponieważ:
- ich zdaniem chodzi o orędzie a nie wywiad
- przecież wywiad z Komorowskim był 2 maja na TVP Info
- nie wiadomo kto miałby określić tematy rozmowy i przygotować pytania.
Problemy faktycznie ważne, jednak chyba trochę odbiegające od problemu najważniejszego – już i tak przecież tego Komorowskiego było tak dużo tego dnia w telewizji, że aż strach, że ludzie się przyzwyczają.
